piątek, 1 stycznia 2016

Rozdział 1

Hermiona z trudem opanowywała emocje.
Po raz kolejny Ron krzyczał na nią za coś, czego nie zrobiła. I miała już po dziurki w nosie takiego zachowania. Zawsze miała być ułożona,posłuszna,grzeczna,miła dla przyjaciół i rzadko kiedy mogła mieć dni na to by mieć kiepski humor.
Postanowiła z tym skończyć.
Zmienić się z zależnej Gryfonki w niezależną.
-Ronaldzie Weasley! Przestań się na mnie łaskawie wydzierać! Mam dość tego! Albo ja albo Lavender,której tu nie ma! Ciągle się kłócimy o coś , co nie ma sensu, a ja obrywam najbardziej!
Fuknęła i odwróciła się z impetem na pięcie.
Rudzielec chwycił jej nadgarstek jednak na dziewczyną panował niesamowity gniew i wyszarpnęła się z uścisku chłopaka.
Zbiegła po schodach.
Zaczęła szukać Ginny, którą znalazła na podwórku z Harry'm. Podeszła pewnie siebie.
-Ginny?
Rudowłosa odwróciła wzrok od zachodzącego słońca i spojrzała na kasztanowłosą Gryfonkę, posłała jej ciepły uśmiech i wstała z ławeczki.
-Co jest Miona?
-Chcę iść na imprezę. Z Tobą. Nie przyjmuje odmowy.
Powiedziała Hermona nieco spokojniejszym i opanowanym tonem.
Ginewra spojrzała na przyjaciółkę podejrzliwie. Odkąd pamiętała Panna-wszystko-wiem nie lubiła imprezować. Wypiła od czasu do czasu o parę szklanek za dużo ognistej w Hogwarcie, albo o jedno piwo kremowe więcej i nic po za tym.
Ale rozumiała ją.
Dziewczyna potrzebowała rozrywki, chcąc się rozluźnić po kłótni z jej bratem.
-W porządku, lećcie dziewczyny. Porozmawiam w ten czas z Ron'em.
Zaoferował się Harry również wstając i dłońmi otrzepując spodnie.
Ginny uśmiechnęła się blado do Potter'a,a Hermiona uściskała go jak przyjaciela.
Gryfonki popędziły z powrotem do Nory i zaczęły się szykować.
Panna Granger wyprostowała włosy, Wealsey'ówna zaś nakręciła. Obie miały na sobie czarne sukienki za uda i wyeksponowanym dekoltem i szpilki. Nałożyły puder na twarz, kredką narysowały idealne kreski, a rzęsy przeciągnęły pogrubiającym tuszem.
Wtedy gdyby ktoś ich nie znał, nie powiedziałby,że to Ginny Weasley  i Hermiona Granger.
Wyglądały jak boginie.
Z pokoju Ginewry wyszły ponętnym krokiem,kręcąc biodrami.
Harry nie mógł oderwać wzroku od swojej dziewczyny, a dla Ronalda dosłownie szczęka opadła jak zobaczył Hermionę.
-Gdzie idziecie?
Zapytał po chwili rudzielec.
"Na Godryka, zaczyna się..."
-Na imprezę.
Odpowiedziała szybko kasztanowłosa i wyminęła chłopaka. Pożegnała się z Harry'm i pociągnęła Ginny deportując się na ulicę Londynu.
Poszły w balet.

~
W tym samym czasie Harry i Ron poważnie rozmawiali.
Tuż po wyjściu dziewczyn przyjaciel wybrańca zrobił kolejną awanturę. Tym razem jednak poszło o to, że jak Potter mógł je puścić same.
-Ron. Jesteśmy już dorośli i nie jesteśmy dziećmi. Nie możemy dyrygować im co mają robić i gdzie być.
Wytłumaczył na spokojnie Harry.
Ron poczerwieniał aż po cebulki włosów.
-Rób co chcesz, ja na to nie pozwolę!
Warknął i narzucił na siebie kurtkę. Rudzielec domyślił się gdzie mogły deportować się przyjaciółki. Wybraniec wiedział jak może zakończyć się ta sytuacja,więc niezwłocznie udał się za kumplem (wmawiając mu, że mu pomoże, a chciał tylko zapobiec niefortunnym zdarzeniom) i teraz oboje znaleźli się w Londynie.

~

Ginny i Hermiona były już w klubie.
Począwszy od przyjścia do pomieszczenia zasiadły przy barze zamawiając drinki.
-Hermi? Chcę przeprosić Cię za zachowanie mojego brata...
Zaczęła niepewnie rudowłosa pociągając łyk ze szklanki koktajlowej.
Kasztanowłosa spojrzała na nią jak na wariatkę.
-Ginny..to nie twoja wina. On ma własny rozum, a to że ja mam inne kredki to inna bajka.
Uśmiechnęła się ciepło Hermiona, a ruda odwzajemniła jej tym samym.
Rozmawiali jeszcze dłuższą chwilę przy barze, a dobry humor trzymał się ich bardzo długo do pewnego momentu.
-Dwie gryfonki w klubie. Kto by pomyślał Diable.
Hermiona rozpoznała ten głos. Ten sam,podły i arogancki ton. Draco Malfoy we własnej osobie.
Kasztanowłosa odwróciła się w jego stronę z piorunującym spojrzeniem, a po chwili zerknęła na przyjaciółkę.
-No i dobry humor poszedł się bujać.
Wywróciła teatralnie oczami. Jeszcze Malfoy'a jej tu brakowało,a z nim jego nieodłącznej świty. Zabini i Teodor Nott. Silver Trio Hogwartu. Oni i dwie zawzięte Gryfonki w klubie.
-Granger i zabawa. Pewnie nawet się dobrze bawić nie umie.
Kolejny żart ze strony blondyna.
Nott zaśmiał się głupowato, a Zabini zaciekawiony przyglądał się rudowłosej.
-Czyżby dowcip ci się wyostrzył fretko. Przekonajmy się czy gryfonka umie zaszaleć.
Powiedziała zadziornie rozkładając groźnie ręce na blacie baru.
Smok prychnął.
-W takim razie zatańcz ze mną. Chyba, że się cykasz.
Hermiona zrobiła wielkie oczy. Spodziewała się raczej, że da jej jakieś wyzwanie by wypić lub Godryk wie co jeszcze.
A on szaleństwem nazywał zatańczenie z nim?
Kasztanowłosa postanowiła dać mu do wiwatu i pokazać jak się bawią uczniowie domu Lwa.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Mam nadzieję, że jakiś postęp zrobiłam. :) 
2 dni pisania i oceńcie jak wyszło. :)